Zamiast ciszy - codzienny alarm o świcie. Choć pan Marek mieszka w spokojnej dzielnicy Rzeszowa, to od lat walczy z sąsiadem, który hoduje kilkanaście kogutów. Ich pianie zaczyna się nad ranem i potrafi trwać godzinami. Były interwencje, był wyrok sądu, ale konflikt tylko się zaostrza. Materiał "Interwencji".
Koszmar w Rzeszowie. O świcie budzi ich 19 kogutów sąsiada

Pan Marek mieszka z rodziną w cichej dzielnicy Rzeszowa. To miejsce było spokojne do momentu, kiedy sąsiad nie zaczął hodować kogutów. Wtedy po ciszy został tylko wspomnienia.
- Początkowo było 21 kogutów, a kur 15. Do tego dochodziły gęsi i perliczki. Na dziś jest 19 kogutów i około 15 kur - wylicza Marek Zaniewicz.
Rzeszów. Hodowca drobiu problemem osiedla
Życie rodziny mężczyzny zaczęły uprzykrzać koguty. Próby negocjacji z sąsiadem nic nie przyniosły. Wielokrotnie interweniowała straż miejska i policja. W końcu sprawa trafiła do sądu.
- On wszystkich nienawidzi, nienawidzi świata, a ja jestem taką jego wisienką na torcie. Nakazali mu zaprzestania uciążliwości, ale jak mu adwokat powiedział, iż dostał 600 zł kary i dostał zakazu hodowli, to on to bardziej rozbucha, bo zobaczył, iż jest bezkarny - twierdzi pan Marek.
- Można hodować zwierzęta na obszarze zamieszkiwanym przez mojego mocodawcę tylko przy zachowaniu tego, żeby nie doszło do nadmiernego hałasu, odoru, generalnie ujmując bez nadmiernej uciążliwości. Sąd prawidłowo uznał, iż doszło tutaj do naruszenia tych przepisów - zaznacza Adam Olech, pełnomocnik pana Marka.
ZOBACZ: "Interwencja". Mieszkanie wypełnił śmieciami. Sam śpi w aucie
Na uciążliwość zwierząt narzeka również Jacek Matuszek, mieszkaniec osiedla.
- Słyszy pani? Jeden kończy, zaczyna drugi, a jak wejdą na wysokie C, to od godziny 4 do 6 w dają. Jak balkony w lecie pootwierane, to naprawdę słychać. Z tym człowiekiem nie da się porozmawiać - mówi pan Jacek.
- Jak tylko wyjdziemy od zaraz jest za płotem, iż "jestem mordercą", "narkomanem", "mam broń", "zabiłem ludzi". (…) Każdy może układać sobie życie, jak chce. Nie chcę mu zakazać tej hodowli. Niech sobie żyją, ale on to robi po złości. Po co 10 kur 21 kogutów? Na sprawie powiedział, iż szukał w internecie kogutów, które miauczą, ale nie znalazł, to sąd go zrugał - mówi Marek Zaniewicz.
Właściciel kogutów zasypuje prokuraturę pismami
Właściciel kogutów składa na pana Marka doniesienia do prokuratury m.in. o niszczenie mienia i znęcanie się nad zwierzami. Było ich już 11. Wszystkie dochodzenia zostały jednak umorzone.
W trakcie nagrania sąsiad cały czas przerywał reporterom "Interwencji" pracę. Nie zdecydował się jednak na wystąpienie przed kamerą.
Reporterka: Dlaczego pan nie chce pozbyć się zwierząt?
Sąsiad: Dlatego, iż nie mogę ich sprzedać. Sprzedałem i nie wiadomo ile osób jest otrutych. Może sprzedam, jak się zakończy sprawa. Nie mogę, lekarz mi zabronił spożywania czegokolwiek, jestem cały czas w kontakcie w inspekcją weterynaryjną, bo teraz jak nasypał trutki. Mam wszystkie dowody. Wyniki badań z Krakowa, tu z Rzeszowa ich kolegów, iż jest trutka.
Reporterka: Proszę mi je pokazać. Proszę mi pokazać dowody.
Sąsiad: Jak pani pokarzę dowody, to on będzie w posiadaniu dowodów!
Reporterka: Panie Marku, nie widzę tu możliwości rozmowy.
ZOBACZ: "Interwencja". Oferuje meble i znika z zaliczkami. Tropem stolarza Pawła P.
Pan Marek: Ja mam tak od 5 lat, słyszycie państwo co on mówi, ja jestem wszystkim: narkomanem, policjantem, tylko nie normalnym człowiekiem.
Reporterka: Panie Januszu te koguty mogą komuś przeszkadzać.
Sąsiad: Nie ludziom, nie ludziom, przestępcom!
Ostatecznie pan Marek został zmuszony wezwać policję.
Konflikt na osiedlu w Rzeszowie. Policja rozkłada ręce
- No z tym panem to tu jest już kilkuletnia batalia. Ja tu już byłem kilkanaście razy, pójdziemy porozmawiamy, ale czy to przyniesie jakiś efekt, nie zagwarantuję - przekazał policjant.
Sąsiad został ukarany mandatem. Problem zakłócania ciszy pozostał. Z 21 kogutów przez cały czas pozostało 19. Konflikt narasta i jak widać chyba nie ma szans na jego zażegnanie.
ZOBACZ: Akcja Magazynu Reporterów „Interwencja”. Oto szczegóły
- On musi dostać porządnego kopa, ale ten kop to musi być od strony urzędu, sądu. Sąd powinien mu dać kare 15-20 tysięcy zł. Jego to musi dotknąć, bo jak sami widzicie, on jest tutaj na prawie - podsumowuje Marek Zaniewicz.
Cały materiał dostępny jest na stronie "Interwencji".
Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni


20 godzin temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·