Niebezpieczna kradzież w Brazylii. Z laboratorium wykradziono groźne wirusy

9 godzin temu

Zatrzymano argentyńską badaczkę, która wykradła groźne wirusy z laboratorium Uniwersytetu w Campinas (Unicamp) w brazylijskim stanie Sao Paulo – podały w nocy z soboty na niedzielę argentyńskie media, powołując się na komunikat policji. Próbki z niebezpiecznymi substancjami zostały odzyskane przez służby.

Pixabay/Jarmoluk
Kradzież w brazylijskim laboratorium. Zdjęcie ilustracyjne

Próbki zniknęły z laboratorium w lutym, ale uniwersytet poinformował o zdarzeniu dopiero w tym tygodniu.

Brazylijska policja zapewniła, iż nie ma ryzyka dla zdrowia publicznego, ponieważ próbki nie opuściły terenu uczelni.

Brazylia. Skradziono próbówki z wirusami

Laboratorium, z którego wykradziono materiał, ma trzeci poziom bezpieczeństwa biologicznego, co oznacza, iż mogą tam być prowadzone badania nad wirusami i bakteriami powodującymi poważne choroby, przenoszącymi się drogą kropelkową.

Najgroźniejsze patogeny, takie jak wirus ebola, wymagają poziomu czwartego.

ZOBACZ: Brazylia. Uratował kilkaset osób z powodzi. Nie umie pływać

Odzyskany materiał przesłano do ministerstwa rolnictwa, które nie ujawniło, jakie patogeny zawierał. Według brazylijskiego portalu g1 były to m.in. szczepy wirusów grypy H1N1 i H3N2 oraz inne wirusy, atakujące ludzi i świnie.

Służby ustaliły podejrzaną. To badaczka pracująca w instytucie

Podejrzana, 36-letnia Soledad Palameta Miller, specjalizująca się w dziedzinie bakteriologii, wirusologii i bezpieczeństwa żywności, pracowała w Instytucie Biologii Unicamp. Według mediów została zatrzymana, ale zwolniono ją z aresztu i będzie odpowiadać z wolnej stopy.

Podejrzanym w tej sprawie jest również mąż badaczki, Michael Edward Miller, który jest weterynarzem i doktorantem na tej samej uczelni.

Widziałeś coś ważnego? Przyślij zdjęcie, film lub napisz, co się stało. Skorzystaj z naszej Wrzutni

WIDEO: "W Białym Domu jest brak pomysłu". Schetyna o wojnie w Iranie
Idź do oryginalnego materiału