- Czy pani może przestać mówić na jakiś czas? - zwróciła się Agnieszka Gozdyra do Doroty Arciszewskiej-Mielewczyk. Posłanka PiS w piątkowej "Debacie Gozdyry" odniosła się do tragicznego incydentu w Bytowie, gdzie zmarł zaatakowany przez Ukraińca Polak. Polityk zarzuciła policji, iż ta ukrywa dane o narodowości sprawców. Te zarzuty kontrowała na antenie insp. Katarzyna Nowak z KGP.
Ostre spięcie w "Debacie Gozdyry". "Czy pani może przestać mówić?"

Agnieszka Gozdyra w trakcie programu przytoczyła dane, z których wynika, iż w Polsce o 1/3 wzrosła liczba ataków na Ukraińców.
- o ile pani i państwo z pełną świadomością chcecie kogoś obwiniać, a zwłaszcza opozycję, o to, iż jest o 1/3 wzrost ataków na Ukraińców, to proszę w takim razie spowodować, żeby policja nie ukrywała (...) ile po przyjęciu migrantów i Ukraińców jest napaści na Polaków - odpowiedziała prowadzącej Dorota Arciszewska-Mielewczyk.
- o ile policja nie informuje, ukrywa i nie podaje w swoich informacjach, iż to były napaści (dokonane przez) Ukraińców, Marokańczyków i przedstawicieli innych narodowości, to można tym manipulować. Ja się na taką manipulację nie zgadzam - powiedziała poseł Prawa i Sprawiedliwości.
Na te słowa natychmiast zareagowała Gozdyra. - Powiedziała pani, iż policja ukrywa (informacje). Ja nie mam takiej wiedzy - zaznaczyła, dodając, iż w komunikatach służb zamieszczane są informacje na temat narodowości przestępców.
"Pani nie chce, żeby wypowiedzieć prawdę". Poseł uderzyła w Agnieszkę Gozdyrę
Arciszewska-Mielewczyk odniosła się następnie do tragedii w Bytowie, gdzie 36-letni mężczyzna zmarł w szpitalu, a 44-letnia kobieta została ranna w wyniku ataku, którego dopuścili się obywatele Ukrainy. Poseł przekonywała, iż policja ukrywała informacje na temat narodowości sprawców tego zdarzenia oraz iż wiadomość ta została ujawniona dopiero po interwencji Dariusza Mateckiego, który zwrócił się z prośbą o dostęp do informacji publicznej.
- o ile policja dopiero po wystąpieniu jednego z posłów udziela informacji, kto na kogo napadł i mówi o narodowości, to oznacza to, iż w wielu przypadkach o tym się nie mówi - próbowała dowieźć polityczka. - Byłam też w Komisji Mniejszości Narodowych i Etnicznych i muszę pani powiedzieć, iż pewnego rodzaju incydenty w Polsce są jednostkowe, natomiast w Niemczech czy Francji policja musi pilnować synagog, miejsc, w których spotykają się obcokrajowcy - powiedziała dodatkowo.
ZOBACZ: Rośnie liczba ataków na Ukraińców. Niepokojące dane z policji
Słowa poseł Arciszewskiej-Mielewczyk wywołały dyskusje pozostałych zgromadzonych. - Proszę państwa, bo wszyscy mówią na raz, a pani posłanka w ogóle nie nabiera oddechu - zainterweniowała w pewnym momencie Agnieszka Gozdyra.
- Ja nabieram oddech, tylko pani nie chce, żeby wypowiedzieć tę prawdę, która broni nas przed oskarżeniami koalicji rządzącej - skontrowała poseł PiS.
Prowadząca odpowiedziała jej, iż istotne jest, aby pozwolić pozostałym gościom dojść do głosu. Zaznaczyła również, iż powoływanie się na Mateckiego "nie jest najlepszym rozwiązaniem" i "najlepiej świadczy o źródłach wiedzy" Arciszewskiej-Mielewczyk. - Ten parlamentarzysta dyskredytuje się sam swoją codzienną działalnością - oceniła Gozdyra.
"Czy może pani przestać mówić?". Spięcie w "Debacie Gozdyry"
Również ta wypowiedź wywołała ożywioną reakcję poseł PiS, która stanęła w obronie partyjnego kolegi.
- Czy pani może przestać mówić na jakiś czas? - zapytała w pewnym momencie Gozdyra. - Mam dla pani taką radę. Jak się skończy ten program, to proszę obejrzeć swój występ z uwagą i proszę zrozumieć, że działa pani w jak najgorzej pojętym własnym wizerunkowym interesie, że wykazuje się pani brakiem kultury, iż dyskredytuje pani dobre wychowanie - dodała prowadząca.
- Proszę nie mówić takich rzeczy, bo pani - nie chcąc odpowiedzieć na pytanie i dyskredytując mojego kolegę parlamentarzystę, który zadał pytanie policji - nie chce przyznać, iż policja odpowiedziała na pytanie pana posła, iż to Ukraińcy skatowali Polaka - odpowiedziała Gozdyrze poseł Arciszewska-Mielewczyk.
ZOBACZ: Ataki na obywateli Ukrainy w Polsce. Ambasador Wasyl Bodnar komentuje
Po tych słowach Gozdyra ogłosiła, iż "kończy ten wątek". - Państwo oskarżają od kilku dni policję o to, iż ukrywa jakieś dane, których policja nie ukrywa. Prezes państwa partii (Jarosław Kaczyński - red.) oskarżył policję, iż jest bojówką rządową. Prezes państwa partii stwierdził, iż będzie trzeba stworzyć gwardię obywatelską - wymieniała.
- Państwo podważają zaufanie do służby mundurowej, jaką jest policja. Robią to państwo ustami pana prezesa, a teraz pani oskarża policję, iż ukrywa dane - kontynuowała Gozdyra. - Pani podważa w tym programie publicznie zaufanie do policji, twierdząc, iż ukrywa dane, i mówiąc ludziom, iż ten, który zdobywa te dane, to jest niejaki Dariusz Matecki. Kończę ten wątek w tym momencie, ponieważ widzę codziennie komunikaty policji, w których podawane są dane - dodała.
"Narodowość nie miała znaczenia". Policja o tragedii w Bytowie
Zarzuty poseł Arciszewskiej-Mielewczyk w "Debacie Gozdyry" odpierała insp. Katarzyna Nowak z Komendy Głównej Policji, która zaznaczyła, iż nie godzi się na powielanie tego typu "kłamstw".
- To, iż w danym komunikacie nie pojawiła się narodowość konkretnych osób (...), wynika wyłącznie z tego, że narodowość nie miała znaczenia dla materiału dowodowego, nie była tłem przestępstwa, popełmniony czyn nie wynikał z motywacji związanych z narodowością ofiary - wytłumaczyła.
ZOBACZ: Przełomowa decyzja Ukrainy w sprawie Wołynia. Zełenski: Otworzymy archiwa
Jak dodała policjantka, podobnie było w przypadku tragedii w Bytowie. Jak powiedziała PAP prokurator rejonowa w Bytowie Małgorzata Jackowska-Borek, w przypadku tego przestępstwa "konflikt zaczął się od tego, iż jeden z późniejszych podejrzanych chciał nawiązać bliższy kontakt z kobietą w obecności jej partnera życiowego. I od tego się zaczęło". - Narodowość nie miała tu znaczenia - zaznaczyła.


1 godzina temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·