Nieprzepracowane doświadczenia z dzieciństwa nie znikają tylko dlatego, iż dorastamy. Mogą wpływać na to, jak budujemy relacje, jak reagujemy na stres, czego się boimy i jak wychowujemy własne dzieci. Problem pojawia się wtedy, gdy rodzic nie zdaje sobie sprawy, iż jego reakcje nie zawsze dotyczą tego, co dzieje się tu i teraz. Czasami reaguje na własną przeszłość.

Wielu rodziców ma dobre intencje. Kochają swoje dzieci i chcą dla nich jak najlepiej. Jednocześnie mogą powielać zachowania, których sami doświadczyli. Nie dlatego, iż są złymi ludźmi, ale dlatego, iż znane wzorce łatwo uznać za normalne.
Jeżeli ktoś dorastał w domu, w którym na emocje nie było miejsca, może mieć trudność z zaakceptowaniem płaczu czy złości własnego dziecka. jeżeli był nieustannie krytykowany, może nieświadomie stawiać dziecku bardzo wysokie wymagania. jeżeli doświadczał chaosu i braku poczucia bezpieczeństwa, może próbować kontrolować każdy aspekt życia dziecka.
Dziecko jednak nie zna historii swojego rodzica. Nie myśli: „Mama reaguje tak, ponieważ sama kiedyś była krytykowana”. Ono może pomyśleć: „Widocznie robię coś źle”, „Nie jestem wystarczająco dobry”, „Nie wolno mi się złościć”, „Muszę uważać, żeby rodzic się nie zdenerwował”. I właśnie w ten sposób cudze rany mogą stać się częścią psychologicznego bagażu dziecka.
Szczególnie niebezpieczna jest sytuacja, kiedy dziecko zaczyna odpowiadać za emocje dorosłego. Stara się być grzeczne, żeby nie wywołać awantury. Rezygnuje z własnych potrzeb, żeby nie sprawić rodzicowi problemu. Próbuje poprawiać jego nastrój. Uczy się obserwować każdy gest, ton głosu i zmianę nastroju. Takie dziecko może później stać się bardzo wrażliwym dorosłym, który doskonale wyczuwa emocje innych, ale ma ogromny problem z rozpoznawaniem własnych potrzeb. Może mieć trudność z odmawianiem, stawianiem granic albo przekonaniem, iż nie musi zasługiwać na miłość. Dlatego rodzicielstwo wymaga czegoś więcej niż dobrych chęci. Wymaga również samoświadomości.
Warto czasem zatrzymać się i zapytać: Dlaczego zachowanie mojego dziecka wywołuje we mnie aż tak silną reakcję? Dlaczego jego sprzeciw odbieram jako brak szacunku? Dlaczego tak trudno mi zaakceptować jego emocje? Dlaczego potrzebuję, żeby było idealne?
Odpowiedzi mogą prowadzić do własnej historii. Nie chodzi o to, żeby obwiniać rodziców za wszystko, co dzieje się w życiu ich dzieci. Nie chodzi również o oczekiwanie perfekcyjnego rodzicielstwa. Każdy rodzic popełnia błędy. najważniejsze jest to, co robi później. Potrafi przeprosić? Potrafi przyznać, iż przesadził? Potrafi powiedzieć dziecku: „To nie była twoja wina”? Potrafi zobaczyć, iż jego zachowanie mogło zranić? To właśnie odróżnia błąd od uporczywego powtarzania tego samego schematu.
Dziecko nie potrzebuje idealnego rodzica. Potrzebuje dorosłego, który bierze odpowiedzialność za własne emocje i nie przerzuca ich na nie.
Bo nie jesteśmy winni temu, co otrzymaliśmy w dzieciństwie. Jesteśmy jednak odpowiedzialni za to, co przekażemy dalej. Czasami największym prezentem, jaki możemy dać własnym dzieciom, nie jest zapewnienie im życia bez problemów. Jest nim zatrzymanie tego, co przez pokolenia było przekazywane jako „normalne”. Nie musimy być idealni tylko bardziej świadomi.


2 godzin temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·