Sam przyznał się policjantom do przestępstwa

3 godzin temu
To mogła być rutynowa interwencja w leśnej scenerii, jednak zachowanie jednego z kierowców przerosło najśmielsze oczekiwania funkcjonariuszy. Mężczyzna nie tylko zablokował drogę radiowozowi, ale postanowił… sam uciąć sobie pogawędkę z mundurowymi, podczas której „pochwalił się” ciążącym na nim wyrokiem sądowym. Jakby tego było mało, w trakcie kontroli wyszło na jaw, iż w bieliźnie ukrywał niedozwolone substancje. Zamiast szybkiego powrotu do domu, 33-latek trafił prosto do policyjnego aresztu. Blokada drogi i zaskakujące pytania

Do nietypowego zdarzenia doszło w powiecie białostockim, na jednej z lokalnych, leśnych dróg. Funkcjonariusze z komisariatu w Łapach spieszyli akurat na pilną interwencję, gdy ich drogę zajechało osobowe BMW. Pojazd stał nieruchomo niemal na środku traktu, skutecznie uniemożliwiając radiowozowi dalszą jazdę.

Mundurowi zatrzymali się, by wyjaśnić sytuację. W tym momencie zza kierownicy wysiadł 33-letni mieszkańca gminy Turośń Kościelna. Zamiast natychmiast przeparkować auto i umożliwić służbom dalszą drogę, podszedł do funkcjonariuszy z pytaniem, czy… coś się stało. Policjanci zachowali zimną krew i poprosili go o natychmiastowe usunięcie pojazdu z drogi. Kierowca posłusznie wsiadł za kółko, przeparkował BMW, po czym… ponownie wysiadł i podszedł do radiowozu.

„Panowie, mam zakaz prowadzenia”

Sytuacja zaczynała przypominać scenariusz filmu komediowego, je
Idź do oryginalnego materiału