Ta ankieta z banku nie jest dobrowolna. Ludzie dowiadują się, kiedy zablokują im konto i wezwą pilnie do oddziału

2 godzin temu

Telefon z banku może brzmieć niewinnie: trzeba zaktualizować dane, odpowiedzieć na kilka pytań albo pojawić się w placówce. W Warszawie, gdzie zarejestrowanych jest prawie 600 tys. podmiotów gospodarczych, takie wezwanie szczególnie często może dotyczyć przedsiębiorców i właścicieli rachunków firmowych. Pytania potrafią jednak dotyczyć nie tylko adresu czy dokumentu tożsamości, ale również źródła pieniędzy, wysokości miesięcznych wpływów, gotówki, kontrahentów i tego, do czego adekwatnie wykorzystywane jest konto. Wielu klientów traktuje ankietę jak dobrowolny formularz. Problem pojawia się wtedy, gdy bank nie dostanie odpowiedzi, których potrzebuje.

Stos pieniędzy ułożonych w sejfie | Fot. Shutterstock.

Bank nie prowadzi takiego wywiadu z ciekawości. Jest tzw. instytucją obowiązaną w rozumieniu ustawy z 1 marca 2018 r. o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu. Musi wiedzieć, z kim ma do czynienia, kto jest rzeczywistym właścicielem pieniędzy, jaki jest cel relacji z klientem i czy wykonywane operacje pasują do jego profilu. o ile nie jest w stanie zastosować wymaganych przez prawo środków bezpieczeństwa finansowego, ustawa przewiduje bardzo konkretne konsekwencje. Bank może nie przeprowadzić transakcji za pośrednictwem rachunku, a w ostateczności zakończyć relację z klientem.

Bank może pytać o źródło pieniędzy, kontrahentów i miesięczne obroty

Zakres pytań potrafi zaskoczyć szczególnie osoby prowadzące działalność gospodarczą, ale nie tylko, bo procedura może dotyczyć praktycznie każdego. Bank nie robi tego dlatego, iż jest ciekawski. To jego obowiązek.

PKO Bank Polski w oficjalnej informacji dotyczącej procedury KYC i AML podaje wprost, iż klient firmowy może zostać zapytany między innymi o źródło pochodzenia pieniędzy, o to, czy rachunek jest jego podstawowym kontem firmowym, ile środków będzie średnio wpływało na konto każdego miesiąca, jaka będzie wysokość transakcji gotówkowych oraz kim są główni kontrahenci. Osoba prywatna może zostać zapytana o źródło oraz kraj pochodzenia pieniędzy, ich przedział kwotowy, działalność gospodarczą, a w określonych przypadkach także o majątek.

Bank może wrócić z tymi pytaniami również do klienta, którego zna od 10 czy 20 lat. Ustawa nie pozwala bowiem wykonać sprawdzenia raz przy zakładaniu rachunku i potem zapomnieć o sprawie. Art. 34 ustawy AML wymaga bieżącego monitorowania stosunków gospodarczych. Bank analizuje transakcje, porównuje je z posiadaną wiedzą o kliencie i zakresie jego działalności, a w przypadkach uzasadnionych okolicznościami bada źródło pochodzenia wartości majątkowych. Musi też zapewnić, żeby dokumenty, dane i informacje były aktualne.

Dlatego wezwanie może pojawić się po kilku latach spokojnego korzystania z rachunku. Powodem może być zwykła okresowa aktualizacja danych, zmiana sytuacji klienta albo operacja, która nie pasuje do wcześniej zadeklarowanego profilu. Firma, która przez lata otrzymywała głównie przelewy krajowe po kilkanaście tysięcy złotych, a nagle zaczyna dostawać duże transfery zagraniczne, może otrzymać pytanie o ich podstawę. Podobnie przedsiębiorca deklarujący brak transakcji gotówkowych może zostać poproszony o wyjaśnienia, jeżeli na jego rachunku zaczynają pojawiać się regularne wysokie wpłaty gotówki.

Generalny Inspektor Informacji Finansowej podał choćby przykład pokazujący, jak daleko musi posunąć się bank. W jednym z komunikatów opisano spółkę świadczącą usługi doradcze, na której rachunku pojawiły się liczne transfery międzynarodowe. Instytucja poprosiła klienta o dokumenty, faktury i wyjaśnienia dotyczące prowadzonej działalności. Klient przekazał kilka faktur i odpowiedział lakonicznie. GIIF uznał, iż to za mało – bank przez cały czas nie wiedział, czym rzeczywiście zajmuje się spółka i dlaczego wykonuje takie transakcje. Samo odebranie odpowiedzi od klienta nie oznacza więc jeszcze, iż procedura została zakończona.

To szczególnie istotne dla firm. W Warszawie na koniec 2025 r. znajdowało się 598 951 podmiotów gospodarki narodowej, o 3,7 proc. więcej niż rok wcześniej. Aż 54,9 proc. stanowiły osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą. W całym województwie mazowieckim było 1 089 830 podmiotów, z czego 55 proc. miało siedzibę właśnie w stolicy. Procedury AML dotyczą oczywiście całej Polski, ale w Warszawie skala rynku firmowego powoduje, iż ogromna grupa klientów może zetknąć się z bankowym KYC przy zwykłym prowadzeniu działalności.

Ankieta nie jest dobrowolna. Bank nie może po prostu zignorować braku odpowiedzi

Klient może oczywiście powiedzieć pracownikowi banku, iż nie chce odpowiadać na pytania o źródło środków albo kontrahentów. Nie oznacza to jednak, iż bank musi dalej normalnie prowadzić rachunek. Art. 41 ustawy AML stanowi, iż jeżeli instytucja obowiązana nie może zastosować choć jednego z wymaganych środków bezpieczeństwa finansowego, nie nawiązuje stosunków gospodarczych, nie przeprowadza transakcji okazjonalnej, nie przeprowadza transakcji za pośrednictwem rachunku bankowego albo rozwiązuje stosunki gospodarcze.

To właśnie tutaj pojawia się największe nieporozumienie dotyczące „dobrowolności” ankiet. Nie istnieje przepis mówiący wprost: klient ma obowiązek wypełnić formularz banku zatytułowany „Ankieta AML”. Formularz jest narzędziem stosowanym przez konkretną instytucję. o ile jednak pytania dotyczą informacji, bez których bank nie jest w stanie spełnić ustawowego obowiązku identyfikacji klienta, oceny charakteru relacji czy monitorowania źródła pieniędzy, odmowa może skutecznie uniemożliwić bankowi dalszą obsługę rachunku.

Banki mówią o tym coraz bardziej otwarcie. mBank w informacji zaktualizowanej 3 sierpnia 2026 r. wskazuje, iż o ile wymagane dane klienta nie będą aktualne, w przypadku rachunków firmowych może dojść między innymi do blokowania realizowanych transakcji, a konsekwencją może być choćby rozwiązanie umowy. W przypadku danych osobowych bank informuje również, iż bez ich aktualizacji będzie musiał zablokować zlecanie przelewów wychodzących i transakcje kartowe. PKO BP z kolei oficjalnie informuje, iż pracownik może kontaktować się telefonicznie lub e-mailem i poprosić klienta o aktualizację ankiety w aplikacji, bankowości internetowej albo w placówce banku.

Nie każda taka sytuacja jest jednak formalną „blokadą rachunku” w rozumieniu przepisów o podejrzeniu prania pieniędzy. To bardzo ważne rozróżnienie. Ograniczenie transakcji dlatego, iż bank nie jest w stanie zakończyć procedury KYC, wynika z innego mechanizmu niż blokada rachunku dokonywana w związku z uzasadnionym podejrzeniem prania pieniędzy i działaniami GIIF. Dla klienta efekt może wyglądać podobnie – nie może wysłać pieniędzy – ale prawnie są to 2 różne sytuacje.

Jeżeli natomiast bank rzeczywiście podejrzewa, iż określone środki lub transakcja mogą mieć związek z praniem pieniędzy albo finansowaniem terroryzmu, uruchamia się osobna procedura. Instytucja zawiadamia GIIF, a przepisy pozwalają na formalne wstrzymanie transakcji lub blokadę rachunku. Wtedy klient może również nie dostać pełnego wyjaśnienia powodów działania banku, ponieważ przepisy AML ograniczają możliwość informowania o prowadzonych analizach i zawiadomieniach.

Liczba blokad rośnie. W 2025 r. zablokowano 1170 rachunków

Dane Generalnego Inspektora Informacji Finansowej pokazują, iż cały system działa coraz intensywniej. W 2025 r. instytucje obowiązane przekazały do GIIF 10 704 zawiadomienia opisowe. Rok wcześniej było ich 7635, a w 2023 r. 4381. Szczególnie mocno wzrosła liczba informacji przekazywanych na podstawie art. 74 ustawy AML – z 7010 w 2024 r. do 10 111 w 2025 r.

W 2025 r. dokonano również 1170 blokad rachunków, podczas gdy rok wcześniej było ich 1054, a w 2023 r. 679. Na rachunkach objętych blokadami znajdowało się łącznie około 266,58 mln zł. GIIF podaje, iż liczba blokad wzrosła w ciągu roku o 11 proc., natomiast łączna wartość zablokowanych środków zwiększyła się o około 15 proc. Dodatkowo w 2025 r. odnotowano 124 przypadki wstrzymania transakcji na łączną kwotę około 12,1 mln zł.

Tych danych nie wolno jednak przedstawiać jako liczby ludzi, którym banki zablokowały konta za niewypełnienie ankiety. Są to formalne blokady związane z działaniami GIIF i podejrzeniami AML. Liczby pokazują natomiast skalę monitorowania przepływów pieniędzy oraz to, iż banki i inne instytucje obowiązane znajdują się pod coraz większą presją, aby nie ograniczać procedur do zebrania formularza i odłożenia go do szuflady.

Bank ponosi bowiem odpowiedzialność za własne zaniedbania. o ile przyjmie niewiarygodne wyjaśnienie klienta albo zobaczy transakcję całkowicie niepasującą do jego działalności i nic z tym nie zrobi, nie może zasłonić się później stwierdzeniem, iż „klient tak napisał w ankiecie”. GIIF podkreśla, iż informacje i dokumenty muszą być analizowane, a środki bezpieczeństwa powinny być stosowane z intensywnością odpowiadającą rozpoznanemu ryzyku.

Latem rzeczywiście dużo dzieje się wokół AML. Największa zmiana dopiero w 2027 r.

Wrażenie, iż przepisy właśnie teraz są zaostrzane, nie bierze się znikąd. W 2026 r. zaczęła bardzo aktywnie działać nowa unijna Anti-Money Laundering Authority – AMLA. W czerwcu rozpoczęła konsultacje wytycznych dotyczących bieżącego monitorowania relacji z klientami, a 2 lipca odbyło się publiczne wysłuchanie poświęcone tym zasadom. 8 lipca AMLA ogłosiła również wspólne standardy mające ujednolicić sposób egzekwowania naruszeń AML przez organy nadzoru w całej Unii.

Nie oznacza to jednak, iż 1 lipca albo 1 sierpnia 2026 r. banki nagle dostały nowe prawo do ankietowania wszystkich Polaków. Główne unijne rozporządzenie AMLR 2024/1624 będzie stosowane zasadniczo od 10 lipca 2027 r.. Nowy system ma bardziej szczegółowo ujednolicić wymagania dotyczące identyfikacji klienta, aktualizowania informacji, beneficjentów rzeczywistych, monitorowania transakcji oraz stosowania wzmożonych środków w sytuacjach podwyższonego ryzyka.

Co ciekawe, nowe rozporządzenie idzie wprost w kierunku regularnego odświeżania danych. Przewiduje, iż okres pomiędzy aktualizacjami informacji o kliencie ma zależeć od ryzyka i nie powinien przekraczać 1 roku dla klientów wysokiego ryzyka oraz 5 lat dla pozostałych. To dopiero przyszły, jednolity standard unijny. Dzisiejsze telefony i wezwania do placówek mają natomiast podstawę w obowiązujących już polskich przepisach, które wymagają stałej aktualności danych i bieżącego monitorowania rachunku.

W lipcu 2026 r. pojawiła się też konkretna zmiana dotycząca rynku kryptowalut. 1 lipca zakończył się okres przejściowy wynikający z MiCA dla części przedsiębiorców działających w sektorze walut wirtualnych. GIIF ostrzegł w sierpniu, iż banki obsługujące podmioty działające bez wymaganej autoryzacji powinny uwzględniać związane z tym zwiększone ryzyko AML. Dla typowego właściciela sklepu, firmy budowlanej czy zwykłego rachunku osobistego nie jest to jednak źródło obecnej ankiety.

Dostałeś wezwanie z banku? Najgorsze, co można zrobić, to je zignorować

Najpierw trzeba upewnić się, iż wiadomość rzeczywiście pochodzi z banku. Ankiety AML stały się pretekstem dla oszustów. PKO BP ostrzegało już przed telefonami i fałszywymi wiadomościami, w których przestępcy powoływali się właśnie na konieczność aktualizacji danych AML. jeżeli wiadomość zawiera podejrzany link albo rozmówca żąda loginu, hasła, kodu BLIK lub poleca przelać pieniądze na „bezpieczne konto”, należy przerwać kontakt i samodzielnie zadzwonić na oficjalną infolinię banku. Prawdziwy bank może poprosić o dokumenty lub wizytę, ale nie każe zabezpieczać pieniędzy poprzez przelew na cudzy rachunek.

Jeżeli wezwanie jest autentyczne, nie warto odkładać go do momentu, w którym przestaną działać przelewy. Przed wizytą w placówce przedsiębiorca powinien przygotować podstawowe informacje o źródłach przychodów, spodziewanych obrotach, gotówce, głównych kontrahentach oraz zagranicznych rozliczeniach. Gdy bank pyta o konkretną nietypową transakcję, mogą być potrzebne faktury, umowy albo inne dokumnety pokazujące jej gospodarcze uzasadnienie. Odpowiedzi powinny odpowiadać rzeczywistości – podawanie przypadkowych wartości tylko po to, aby gwałtownie przejść ankietę, może później spowodować kolejne pytania, gdy zachowanie rachunku będzie zupełnie inne niż zadeklarowany profil.

Jeśli zakres żądanych informacji wydaje się niezrozumiały, można poprosić bank o wyjaśnienie, jakiego rodzaju danych potrzebuje i w jakiej formie. Nie ma jednak sensu opierać się na założeniu, iż informacje o pochodzeniu pieniędzy są „prywatne, więc bankowi nic do tego”. Właśnie ustalanie źródła środków, celu relacji i zgodności wykonywanych transakcji z profilem klienta jest jednym z podstawowych obowiązków nałożonych na bank przez ustawę AML.

Najważniejsze jest rozróżnienie zwykłej aktualizacji KYC od podejrzenia przestępstwa. Samo otrzymanie ankiety nie oznacza, iż bank podejrzewa klienta o pranie pieniędzy. Pytania mogą wynikać z rutynowej aktualizacji albo zmiany danych. Ignorowanie ankiety może jednak doprowadzić do sytuacji, w której bank prawnie nie będzie mógł dalej wykonywać części transakcji. Wtedy formularz, który przez kilka tygodni wyglądał jak mało istotna wiadomość w bankowości internetowej, może nagle stać się bardzo pilną sprawą.

Idź do oryginalnego materiału