Jesienią na balkonach zaczyna zalegać deszczówka, zimą dochodzą śnieg i kawałki lodu. Najprostsze rozwiązanie wydaje się oczywiste – wylać wodę przez balustradę albo zrzucić śnieg na dół. To duży błąd. Może nam grozić mandat, a w niektórych przypadkach choćby więzienie.
Grafika poglądowa wygenerowana przy pomocy AI.Wylanie wody przez balkon może być wykroczeniem. Art. 75 mówi wprost o płynach
Najbardziej bezpośrednią podstawą prawną jest art. 75 Kodeksu wykroczeń. Przepis obejmuje osobę, która bez zachowania należytej ostrożności wystawia lub wywiesza ciężkie przedmioty, rzuca nimi, wylewa płyny, wyrzuca nieczystości albo doprowadza do wypadania takich przedmiotów lub wylewania się płynów. Za podstawowy typ wykroczenia grozi grzywna do 500 zł albo nagana. Nie trzeba więc czekać na sytuację, w której ktoś rzeczywiście zostanie oblany albo coś zostanie uszkodzone. Konstrukcja przepisu ma chronić ludzi i mienie przed niebezpieczeństwem powodowanym przez spadające przedmioty i płyny.
Ma to bardzo praktyczne znaczenie w budynku wielorodzinnym. Woda wylana z 8. czy 10. piętra nie musi spaść dokładnie pionowo. Wiatr może przenieść ją na niższe balkony, elewację, okna, przechodniów lub samochody. Podobnie jest ze śniegiem. choćby stosunkowo niewielka warstwa zebrana z całej powierzchni balkonu po zrzuceniu w jednym miejscu może utworzyć ciężką bryłę. W przypadku lodu ryzyko pozostało większe. Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, analizując art. 75, zwraca uwagę, iż przedmiotem ochrony przepisu jest właśnie bezpieczeństwo życia, zdrowia i mienia zagrożonego przez spadające przedmioty, płyny czy nieczystości.
Surowsza odpowiedzialność może pojawić się wtedy, gdy działanie nie wynika z nieuwagi, ale ze złośliwości albo swawoli. Art. 75 par. 2 przewiduje w takim przypadku karę ograniczenia wolności albo grzywnę. Przykładowo zupełnie inaczej należy ocenić przypadkowe przelanie niewielkiej ilości wody podczas sprzątania niż świadome wylanie wiadra na balkon sąsiada po wcześniejszym konflikcie.
Możliwy jest również art. 145 Kodeksu wykroczeń, ale nie należy stosować go automatycznie do każdej kropli wody spadającej z balkonu. Przepis dotyczy zanieczyszczania lub zaśmiecania miejsc dostępnych dla publiczności, w tym dróg, ulic, placów, ogrodów, trawników i zieleńców. o ile zawartość balkonu zostanie wyrzucona na taki teren i rzeczywiście dojdzie do jego zanieczyszczenia, odpowiedzialność może być rozpatrywana również na tej podstawie. Po zmianie przepisów art. 145 przewiduje grzywnę nie niższą niż 500 zł. Przed sądem zastosowanie mają ogólne granice grzywny z Kodeksu wykroczeń, więc konsekwencje mogą być większe niż zwykły mandat.
Sąsiad może zadzwonić po straż miejską. W Warszawie zgłoszenia przyjmuje numer 986
Jeżeli woda, śnieg albo lód regularnie spadają z balkonu piętro wyżej, sąsiad nie musi ograniczać się do rozmowy z administracją. W Warszawie zdarzenie wymagające interwencji straży miejskiej można zgłosić całodobowo pod numerem 986. Strażnicy mają uprawnienia do prowadzenia czynności wyjaśniających oraz nakładania mandatów w zakresie wykroczeń, do których są upoważnieni. o ile sytuacja stwarza bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia, można również zawiadomić policję lub numer alarmowy 112.
W praktyce najważniejsze jest ustalenie sprawcy i przebiegu zdarzenia. Przy jednorazowym incydencie, którego nikt nie widział, może być to trudne. Inaczej wygląda sytuacja, gdy woda regularnie leje się z konkretnego balkonu, zdarzenie widzą inni mieszkańcy albo istnieje nagranie wykonane z miejsca, w którym osoba zgłaszająca miała prawo przebywać. Administracja budynku może dodatkowo interweniować na podstawie regulaminu porządku domowego, o ile obowiązujące w danej wspólnocie lub spółdzielni zasady zabraniają działań uciążliwych dla pozostałych mieszkańców.
Nie ma przy tym przepisu mówiącego, iż samo posiadanie mokrego albo zaśnieżonego balkonu jest wykroczeniem. Problemem jest sposób pozbywania się wody, śniegu i lodu. Nie można też przenosić wprost na balkon przepisów dotyczących odśnieżania dużych dachów. Prawo budowlane nakłada na właścicieli i zarządców budynków obowiązek zapewnienia bezpiecznego użytkowania obiektu podczas intensywnych opadów, a straż pożarna regularnie przypomina o ciężarze zalegającego śniegu i zagrożeniu powodowanym przez sople. Odpowiedzialność za zwykły balkon i zachowanie jego użytkownika jest jednak inną sprawą niż techniczne bezpieczeństwo całego dachu.
Waga śniegu pokazuje jednak, dlaczego bezmyślne zrzucanie go z wysokości jest złym pomysłem. Państwowa Straż Pożarna podaje, iż 1 m sześc. świeżego puchu może ważyć do około 200 kg, mokrego śniegu 700-800 kg, natomiast lodu około 900 kg. Na typowym balkonie nie będą oczywiście zalegały całe metry sześcienne lodu, ale choćby niewielki fragment zbitej warstwy spadający z kilku pięter może stanowić realne zagrożenie dla człowieka albo uszkodzić mienie.
Mandat to nie wszystko. Za zalany balkon lub zniszczone rzeczy można zapłacić osobno
Interwencja straży miejskiej i odpowiedzialność za wykroczenie nie zamykają sprawy, o ile doszło do szkody. Kodeks cywilny zawiera bardzo prostą zasadę. Zgodnie z art. 415 osoba, która ze swojej winy wyrządziła komuś szkodę, ma obowiązek ją naprawić. jeżeli więc woda wylana z balkonu zniszczy meble ogrodowe sąsiada, elektronikę pozostawioną na jego balkonie, rośliny albo inne rzeczy, właściciel może domagać się pokrycia kosztów wynikających ze szkody.
Podobnie będzie w przypadku ciężkiego śniegu lub lodu. jeżeli zrzucona bryła uszkodzi daszek niżej położonego balkonu, samochód stojący pod budynkiem czy wyposażenie ogródka przynależnego do mieszkania na parterze, poszkodowany może dochodzić odszkodowania niezależnie od tego, czy strażnik wcześniej wystawił mandat. Trzeba wtedy wykazać szkodę, jej wartość, związek pomiędzy zachowaniem sprawcy a uszkodzeniem oraz jego winę. Dlatego przy poważniejszym zdarzeniu przydatne są zdjęcia wykonane od razu po jego wystąpieniu, świadkowie i dokumenty potwierdzające koszt naprawy.
Jeszcze poważniejszy problem powstaje, kiedy spadający lód, śnieg albo woda doprowadzą do urazu człowieka. Wtedy sprawa nie musi ograniczać się do wykroczenia z art. 75. Ostateczna kwalifikacja zależy od skutków oraz okoliczności konkretnego zdarzenia. Im większe było zagrożenie i poważniejsze następstwa, tym mniej sensowne jest traktowanie sytuacji jako zwykłego sąsiedzkiego nieporozumienia.
Jesienią woda, zimą śnieg. Najbezpieczniej nie wyrzucać niczego przez balustradę
Po intensywnych jesiennych opadach wodę z balkonu najlepiej zebrać w sposób kontrolowany – mopem, ściągaczką albo do pojemnika – zamiast wylewać ją na zewnątrz. o ile balkon ma prawidłowy odpływ, trzeba przede wszystkim sprawdzić, czy nie został zatkany przez liście i inne zabrudzenia. W przypadku śniegu rozwiązaniem nie powinno być przerzucanie go za balustradę bez sprawdzenia, co znajduje się kilka czy kilkanaście metrów niżej. Niewielką ilość można zebrać do pojemnika i usunąć w sposób, który nie narazi innych osób ani ich mienia.
Przy większej ilości śniegu, oblodzeniu konstrukcji albo niepokojących soplach rozsądniej jest zgłosić sprawę administracji, szczególnie gdy problem dotyczy elementów elewacji lub części wspólnych. Nie należy samodzielnie wychylać się przez balustradę ani próbować odkuwać dużych fragmentów lodu w taki sposób, aby spadały pod blokiem. Państwowa Straż Pożarna zwraca uwagę, iż usuwanie śniegu i lodu powinno być wykonywane bezpiecznie, ponieważ sam proces usuwania zagrożenia nie może tworzyć kolejnego.
Dla osoby mieszkającej niżej najważniejsza jest szybka reakcja, jeżeli sytuacja się powtarza. Najpierw można poinformować sąsiada lub administrację, iż woda albo śnieg trafiają na niższy balkon. Gdy takie zachowanie przez cały czas występuje, a szczególnie gdy stwarza zagrożenie dla ludzi albo mienia, w Warszawie można zgłosić interwencję straży miejskiej pod numerem 986. Sam fakt, iż deszcz lub śnieg spadły z nieba, nie jest niczyją winą. Świadome wylanie ich z balkonu na ludzi, cudze mienie albo teren poniżej to już zupełnie inna sytuacja.

2 godzin temu











English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·