Tychy: Tragiczna niedziela. Nocny zgon kobiety

2 godzin temu

Tegoroczny marzec obfituje w zgony, ale miniona niedziela była pod tym względem szczególna. Tylko w tym dniu w naszym rejonie zmarły trzy osoby. W jednym z tych przypadków policja zwróciła się z wnioskiem do prokuratury o wszczęcie śledztwa. To standardowe działanie w takich okolicznościach.

Jak informuje nas mł. kpt. Szymon Gniewkowski, oficer prasowy Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Tychach (która obejmuje swoim nadzorem Tychy i powiat bieruńsko-lędziński), 29 marca (z powodu braku wolnej karetki pogotowia znajdującej się w rejonie potrzebnej interwencji) o godz. 8.04 dyspozytor ratownictwa medycznego wezwał strażaków do jednego z domów w tyskiej dzielnicy Wilkowyje.

– Chodziło, jak usłyszeliśmy, o nagłe zatrzymanie krążenia u kobiety – mówi mł. kpt. Gniewkowski. – Zgon nastąpił w nocy.

Tego samego dnia,

prawie jedenaście godzin później (dokładnie o godz. 19.01), straż pożarna, jak słyszymy od mł. kpt. Gniewkowskiego, wezwana została do wieżowca przy ul. Dąbrowskiego w Tychach.

– Telefonował do nas członek rodziny, mówiąc, iż nie ma kontaktu z lokatorką mieszkania w tym wieżowcu, a drzwi są zamknięte – dodaje mł. kpt. Gniewkowski. – Wysłaliśmy tam dwa wozy, w tym wóz z drabiną. Przed naszym przybyciem drzwi mieszkania otworzył jego właściciel. Na podłodze leżało ciało kobiety. Ratownicy medyczni, którzy weszli do mieszkania razem z nami, stwierdzili, iż kobieta nie żyje już od jakiegoś czasu.

Ostatni niedzielny zgon

Komenda Miejska PSP w Tychach zanotowała w Bojszowach. O godz. 11.55 strażacy wezwani zostali przez dyspozytora ratownictwa medycznego do domu przy ul. Ruchu Oporu.

– U 51-letniego mężczyzny nastąpiło nagłe zatrzymanie krążenia – informuje mł. kpt. Gniewkowski. – Strażacy przystąpili do reanimacji. Po jakimś czasie zastąpili ich ratownicy medyczni. Wysiłki te nie przyniosły efektu. Mężczyzna zmarł.

Młodszy aspirant Marcin Gącik,

oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tychach, poinformował nas, iż kobieta z Wilkowyj w chwili zgonu miała 44 lata.

– Z naszych wstępnych ustaleń wynika, iż domownicy mieli z nią ostatni kontakt 28 marca wieczorem – mówi mł. asp. Gącik. – Następnego dnia rano nie żyła. Nie stwierdzono żadnych zewnętrznych obrażeń. Prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok. Policja zwróciła się z wnioskiem do prokuratora o wszczęcie śledztwa.

Natomiast

w przypadku zgonu 33-letniej kobiety w wieżowcu przy ul. Dąbrowskiego prokurator, jak słyszymy od mł. asp. Gącika, odstąpił od przeprowadzenia sekcji zwłok.

– Nie stwierdzono udziału osób trzecich – dodaje mł. asp. Gącik.

Z kolei, jak poinformował nas sierż. sztab. Mateusz Urbańczyk, zastępca oficera prasowego Komendy Powiatowej Policji w Bieruniu (która nadzoruje powiat bieruńsko-lędziński), w notatkach KPP nie ma zdarzenia, które miało miejsce w domu przy ul. Ruchu Oporu w Bojszowach.

(pp)

Idź do oryginalnego materiału