– Widać, iż w sektorze medycznym sytuacja w zakresie ochrony danych nie jest najlepsza – przyznał na antenie Radia Kielce Mirosław Wróblewski, prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych (UODO). W ostatnich miesiącach doszło do wycieków danych milionów Polaków z baz medycznych.
Gość Radia Kielce informuje, iż prowadzone od dwóch lat kontrole w sektorze leczniczym pokazują, iż nie jest on doinwestowany, jeżeli chodzi o ochronę przed atakami.
– jeżeli chodzi o szpitale, czy jednostki lecznicze, to trochę to rozumiem, bo ich pierwszym zadaniem jest oczywiście leczenie pacjentów. Ale widać, iż to dziś jest element procesu leczniczego. W tych przypadkach, z jakimi mieliśmy do czynienia w sierpniu i kolejnych miesiącach, dotyczyło to głównie podmiotów przetwarzających, czyli profesjonalnych firm polskich i międzynarodowych, które wydaje się, iż mogły trochę pójść na łatwiznę, zarabiając całkiem spore pieniądze, a widać, iż te zabezpieczenia nie były wystarczające – przyznaje prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych.
Mirosław Wróblewski przyznaje, iż na skutek prowadzonych kontroli mogą posypać się kary.
– Będziemy prawdopodobnie prowadzić postępowania administracyjne, z których część może się skończyć karami finansowymi (…). Sprawdzamy kompleksowo, czy dokonana została analiza ryzyka, czy pomyślano w ogóle o tych niebezpieczeństwach, a w dzisiejszym świecie tych ataków na pewno trzeba było o tym pomyśleć, i czy odpowiednio przygotowano te systemy. Coś na pewno nie zagrało. My to ustalimy i będziemy wyciągać konsekwencje (…). Oczywiście, w żadnym przypadku kara nie jest za sam wyciek, ale ewentualne kary dotyczą braku przygotowania. Np. tego, iż administrator nie zamknął odpowiednio drzwi przed takim przestępcą – wyjaśnia Mirosław Wróblewski.
Gość „Rozmowy Dnia” w Radiu Kielce podkreśla, iż wykradzione dane mogą zostać wykorzystane w różny sposób.
– Te dane mogą posłużyć, np. do zaciągnięcia zobowiązań finansowych. jeżeli tych danych jest sporo, to do takich wyłudzeń może dochodzić. To mogą być także skutki związane z tym, iż jest łatwiejszy kontakt z taką osobą. Można się podszyć pod taką placówkę leczniczą i naciągnąć kogoś na jakieś kolejne usługi – przestrzega.
Zdarza się, iż hakerzy żądają okupu od organizacji, od których wykradzione zostały bazy danych. Jednak zdaniem Mirosława Wróblewskiego, negocjowanie ze złodziejami jest jak negocjowanie z terrorystami i może powodować, iż będzie ich ośmielać do dalszych takich działań.
Pytany o to, co zrobić, jeżeli dostaliśmy informację, iż nasze dane wyciekły, Mirosław Wróblewski przyznaje, iż dobrym rozwiązaniem jest zastrzeżenie numeru PESEL.
– Zastrzeżenie numeru PESEL jest dobrą gwarancją jeżeli chodzi o zaciągnięcie zobowiązań finansowych, jak pożyczki i kredyty. Zachęcam wszystkich, choćby tych, którzy nie zostali dotknięci atakami, do zastrzeżenia tego numeru, bo to daje dobrą gwarancję. Trzeba też codziennie dbać o higienę cyfrową i komunikować się z ostrożnością przez środki komunikacji, telefon, internet. Ostrożnie podawajmy swoje dane. Rośnie bowiem ryzyko, iż ktoś znając nasze dane, będzie udawał zaprzyjaźnioną firmę, będzie próbował dowiedzieć się o nas więcej. A wtedy może zrobić z tymi danymi znacznie więcej szkody – przypomina Mirosław Wróblewski.
Niebezpieczne może być także wyłudzenie danych dzieci, szczególnie, iż numeru PESEL dziecka nie można zastrzec.
– O ile szansa na zaciągnięcie zobowiązania finansowego jest nikła, to kwestia przetwarzania wizerunku i zagrożenie wykorzystania jakichś informacji też istnieje, jeżeli nie dzisiaj, to w przyszłości. Mamy np. do czynienia z chorobami przewlekłymi. Mogą np. skutkować negatywną selekcją w zatrudnieniu. Pracodawca, wiedząc, iż ktoś jest chory, może nie chcieć takiej osoby zatrudnić. Te dane dzieci powinniśmy chronić i troszczyć się o nie, choćby jeżeli dziś wydają się one mało wrażliwe – radzi.

2 godzin temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·