Złamanie dzieciństwa. Sąd szczegółowo uzasadnił wyrok w sprawie dramatu pięcioletniej Oliwii

4 tygodni temu

19 grudnia w Sądzie Rejonowym w Gnieźnie zapadł wyrok, który – choć surowy – nie jest w stanie naprawić krzywd wyrządzonych pięcioletniej Oliwii. Po ogłoszeniu sentencji sędzia Katarzyna Czyżowicz-Szymańska przedstawiła obszerne, wstrząsające uzasadnienie, w którym szczegółowo odniosła się do skali przemocy, jakiej doświadczyło dziecko ze strony najbliższych mu osób.

Sprawa, która ujrzała światło dzienne w styczniu 2025 roku, obnażyła dramat rozgrywający się za zamkniętymi drzwiami jednego z mieszkań w Gnieźnie. To właśnie tam – przez wiele miesięcy – dziecko było systematycznie poniżane, zastraszane i bite.

Systematyczna przemoc, nie „incydent”

Jak wynika z ustaleń sądu, przemoc wobec małoletniej miała charakter ciągły i wielowymiarowy. Dziewczynce narzucano przymusowe zachowania – nakazywano jej siedzenie w jednym miejscu, m.in. przy akwarium, wielokrotnie zabierano zabawki i zakazywano zabawy. Dziecko zmuszano do ćwiczeń pisania, a jednocześnie kierowano wobec niego groźby wyrzucenia z mieszkania.

Szczególnie brutalny charakter miały zdarzenia z okresu od 14 do 19 stycznia 2025 roku. Wówczas – jak ustalił sąd – ojczym dziecka, działając wspólnie i w porozumieniu z matką, wielokrotnie stosował wobec dziewczynki przemoc fizyczną. Były to uderzenia otwartą dłonią po głowie i twarzy, bicie po całym ciele – także po gołych pośladkach – przy użyciu drewnianego trzonka od szczotki i skórzanego paska. Dziecko było również kopane.

Sąd potwierdził, iż dziewczynkę umieszczano pod prysznicem w ubraniu i polewano zimną wodą w sposób powodujący dostawanie się wody do otworów nosowych, co prowadziło do utrudnienia oddychania. Zmuszano ją także do wkładania papieru do ust oraz do spożywania warzyw wbrew jej woli. Jedną z najbardziej wstrząsających form kary było wielogodzinne stanie nieruchomo przy ścianie – również przez całą noc.

Obrażenia ciała i trwałe skutki

W wyniku opisanych działań u dziecka powstały liczne obrażenia: siniaki i otarcia naskórka twarzy, kończyn górnych i dolnych oraz tułowia, a także znaczny obrzęk twarzy. Obrażenia te skutkowały rozstrojem zdrowia trwającym dłużej niż siedem dni.

Sąd jednoznacznie wskazał, iż zachowania oskarżonych wyczerpały znamiona przestępstw z art. 207 § 1a oraz art. 157 § 1 Kodeksu karnego, a w przypadku matki również art. 162 § 1 Kodeksu karnego – nieudzielenia pomocy dziecku znajdującemu się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia.

Wyrok i jego znaczenie

Ojczym dziecka został skazany na 7 lat pozbawienia wolności, które odbędzie w systemie terapeutycznym. Sąd orzekł wobec niego 15-letni zakaz zbliżania się do Oliwii na odległość mniejszą niż 50 metrów oraz zakaz jakiegokolwiek kontaktu z nią. Dodatkowo nałożono na niego obowiązek terapii uzależnień.

Matka dziecka usłyszała karę łączną 5 lat i 2 miesięcy więzienia oraz 10-letni zakaz zbliżania się i kontaktowania z córką.

Wyrok nie jest prawomocny.

Głos pełnomocniczki dziecka

Po ogłoszeniu wyroku głos zabrała Magdalena Światowy-Łuczak, reprezentująca małoletnią pokrzywdzoną. Jej słowa dobitnie oddają dramat tej sprawy:

W tej sprawie, z punktu widzenia prawnego, mamy do czynienia ze sprawiedliwym wyrokiem, ponieważ mieści się on w górnej granicy przewidzianej przez kodeks karny. Natomiast patrząc z czysto ludzkiej perspektywy, nigdy nie będziemy mogli mówić tu o prawdziwej sprawiedliwości. Żaden wyrok nie cofnie cierpienia ani nie uleczy ran, jakie to dziecko nosi w sobie.

Dziecko, które doznało takich krzywd i takiego bestialstwa ze strony najbliższych mu osób, zostało pozbawione poczucia bezpieczeństwa, które powinno być fundamentem dzieciństwa. To coś, czego nie da się zmierzyć ani wycenić. Pozostaje mieć nadzieję, iż rodzina, w której teraz przebywa, okaże jej ciepło, cierpliwość i miłość — na tyle, na ile to możliwe — i pomoże jej odbudować zaufanie do świata. Choć przeszłości nie da się wymazać, być może przyszłość pozwoli jej zapomnieć o złej mamie i złym tacie oraz da szansę na życie bez strachu.

Wyrok to nie koniec historii

Uzasadnienie sądu jasno pokazuje, iż nie mieliśmy do czynienia z „błędem wychowawczym” czy jednorazowym wybuchem agresji, ale z długotrwałym, świadomym i brutalnym znęcaniem się nad bezbronnym dzieckiem.

To sprawa, która na długo pozostanie w pamięci lokalnej społeczności – jako bolesne przypomnienie, jak ważna jest czujność otoczenia i reagowanie na sygnały krzywdy najmłodszych.

Idź do oryginalnego materiału