Brakowało głowy. I nigdzie wokół – żadnych śladów krwi, żadnych fragmentów ciała, żadnych oznak walki czy przeciągnięcia zwierzęcia. Mieszkańcy Gniezna, spacerujący ulicą Poznańską, natknęli się w ostatnich dniach na makabryczne znalezisko – truchło kota pozbawione głowy. Nie wiadomo, czy została ona odcięta przez człowieka, czy może odgryziona przez inne zwierzę. Na pierwszy rzut oka raczej była to ingerencja ludzka, ponieważ dekapitacja była zbyt precyzyjna. Jedno jest pewne: nigdzie w pobliżu jej nie było. Osoby, które dokonały odkrycia, niezwłocznie powiadomiły Straż Miejską w Gnieźnie. Sprawa budzi niepokój i wstrząsnęła lokalną społecznością.
Do zdarzenia doszło przy jednej z głównych arterii wylotowych z Gniezna – ulicy Poznańskiej. To stosunkowo ruchliwe miejsce, uczęszczane zarówno przez kierowców, jak i pieszych. Mimo to, przez pewien czas nikt nie zwrócił uwagi na leżące przy drodze zwierzę. Aż w końcu ktoś zobaczył. Makabryczny widok – kot bez głowy – wzbudził przerażenie i natychmiastową reakcję. Świadek lub świadkowie zdarzenia zadzwonili pod numer Straży Miejskiej, zgłaszając okaleczone zwierzę.
Głowy brak, śladów brak. Co się stało?
Największą zagadką jest to, co stało się z głową kota. Nie została znaleziona w pobliżu – ani na jezdni, ani w rowie, ani w przylegających zaroślach. To rodzi dwa główne pytania:
-
Czy głowa została odcięta przez człowieka? – jeżeli tak, mielibyśmy do czynienia z aktem szczególnego okrucieństwa, możliwego do zakwalifikowania jako znęcanie się nad zwierzętami, a w skrajnych przypadkach – jako czyn z art. 35 ustawy o ochronie zwierząt (znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem, zagrożone karą do 5 lat więzienia) lub choćby jako profanacja zwłok (choć to wobec zwierzęcia jest traktowane inaczej niż wobec człowieka).
-
Czy głowę odgryzło inne zwierzę? – nie można wykluczyć, iż kot padł już wcześniej (np. po potrąceniu przez samochód), a następnie jego zwłoki zostały zjedzone przez drapieżnika – lisa, bezdomnego psa lub innego kota. Wtedy brak głowy byłby efektem działania zwierząt, a nie człowieka.
Na razie nie wiadomo, która z tych wersji jest prawdziwa. Straż Miejska, która przyjęła zgłoszenie, nie opublikowała jeszcze oficjalnego komunikatu w tej sprawie. Do momentu zakończenia czynności wyjaśniających – lub przynajmniej wstępnych oględzin – trudno przesądzać.
Dzikie zwierzęta w mieście? To możliwe
W ostatnich latach w Gnieźnie i okolicach wielokrotnie obserwowano lisy, kuny, a choćby jenoty. Dla takich zwierząt padlina – w tym zwłoki kota potrąconego przez samochód – może stanowić łatwy i atrakcyjny posiłek. To, iż głowa została odgryziona, a reszta ciała – nie, mogłoby wskazywać, iż drapieżnik przerwał żerowanie z powodu przeszkody (np. nadjeżdżającego samochodu lub hałasu).
Z drugiej jednak strony – za odcięciem głowy przez człowieka przemawiałaby jej kompletny brak w okolicy. Zwierzęta, zwłaszcza gdy są głodne, raczej konsumują większą część padliny, nie tylko głowę.
Co mówi prawo? Znęcanie się nad zwierzętami to nie bagatela
Jeśli okaże się, iż głowa została odcięta przez człowieka – choćby jeżeli kot był już martwy – zachowanie to może być zakwalifikowane jako znęcanie się nad zwierzętami. Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt w art. 35 stanowi:
Kto zabija zwierzę z szczególnym okrucieństwem, podlega karze więzienia od 3 miesięcy do lat 5.
Dodatkowo art. 6 ust. 2 mówi, iż „zwierzęcia nie wolno zabijać z wykorzystaniem szczególnego okrucieństwa”. Dotyczy to także zwierząt już martwych? W praktyce dość kontrowersyjne, ale jeżeli ktoś dokonuje czynności okaleczających zwłoki zwierzęcia w sposób rażący, naruszający normy społeczne – może odpowiadać za wykroczenie lub przestępstwo przeciwko porządkowi publicznemu.
Na razie jednak to tylko gdybanie. Straż Miejska na pewno podejmie dalsze czynności – być może przekaże sprawę policji, jeżeli pojawi się podejrzenie, iż doszło do przestępstwa.
Makabryczne znalezisko, które może mieć naturalne wytłumaczenie
Truchło kota bez głowy przy ulicy Poznańskiej to widok, który mógł przerazić niejednego przechodnia. Niewiadoma co do przyczyny – odcięcie przez człowieka czy odgryzienie przez zwierzę – pozostawiła mieszkańców w niepokoju.
Choć wersja z drapieżnikiem wydaje się równie prawdopodobna, co ta z udziałem człowieka. Pamiętajmy o naszych czworonożnych przyjaciołach. Koty wychodzące, zwłaszcza po zmroku, narażone są na wiele niebezpieczeństw. Nie tylko na dzikie zwierzęta czy samochody, ale także – niestety – na ludzi, którzy nie powinni mieć z nimi do czynienia.

20 godzin temu












English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·