Właściciele części domów muszą przygotować się na kontrolę. Urzędnicy sprawdzają nieruchomości w całej Polsce, a obowiązek prowadzenia takich kontroli wynika wprost z przepisów. Na Mazowszu kolejne samorządy informują mieszkańców o trwających działaniach. Kontrolerów interesują przede wszystkim dwa rodzaje dokumentów. Ich brak może skończyć się poważnymi konsekwencjami finansowymi.
Fot. Shutterstock / Warszawa w PigułceNie chodzi o podatek od nieruchomości, źródło ogrzewania ani deklarację CEEB.
Tym razem kontrolowani są właściciele nieruchomości wyposażonych w zbiorniki bezodpływowe, czyli szamba, oraz przydomowe oczyszczalnie ścieków.
I nie jest to jednorazowa akcja kilku nadgorliwych samorządów.
Gminy mają ustawowy obowiązek przeprowadzania takich kontroli co najmniej raz na dwa lata.
Kontrole już trwają. Na Mazowszu mieszkańcy dostają pisma
Bardzo świeży przykład pochodzi z województwa mazowieckiego.
Urząd Miasta i Gminy Mrozy poinformował 25 sierpnia, iż trwają kontrole zbiorników bezodpływowych i przydomowych oczyszczalni ścieków.
Do mieszkańców mają być wysyłane pisma wzywające do stawienia się w urzędzie z odpowiednią dokumentacją.
W innych częściach kraju samorządy również prowadzą drugi cykl kontroli. Przykładowo gmina Sawin zapowiedziała kontrole w III i IV kwartale 2026 roku, natomiast w Wietrzychowicach harmonogram obejmuje okres od lipca 2026 aż do czerwca 2027 roku.
To pokazuje, iż akcja nie kończy się wraz z wakacjami.
Urzędnik będzie chciał zobaczyć przede wszystkim dwie rzeczy
Kontrola w dużej mierze sprowadza się do dokumentów.
Właściciel powinien być w stanie wykazać, iż nieczystości z jego nieruchomości są odbierane zgodnie z przepisami.
Sprawdzane są przede wszystkim:
1. Umowa z przedsiębiorcą uprawnionym do odbioru nieczystości ciekłych.
2. Dowody zapłaty za wykonane usługi – np. faktury, rachunki albo potwierdzenia płatności.
Takiego właśnie kompletu dokumentów żądają w tej chwili m.in. urzędnicy w Mrozach.
Samo posiadanie szamba nie wystarcza więc do wykazania, iż obowiązki zostały wykonane.
Jest jeszcze jeden haczyk. Liczy się regularność
I tutaj część właścicieli może mieć problem.
Kontrola nie musi ograniczać się do pytania:
„Czy ma pan umowę?”
Urzędnicy sprawdzają również dowody faktycznego opróżniania zbiornika.
Przepisy zobowiązują gminy do weryfikowania nie tylko posiadania umowy, ale również dowodów uiszczania opłat za usługi. Kontrolowana jest także zgodność umowy z wymaganiami wynikającymi z lokalnego regulaminu utrzymania czystości i porządku.
W praktyce oznacza to, iż podpisana kilka lat temu umowa schowana w szufladzie nie załatwia całej sprawy.
Potrzebne są również dokumenty pokazujące, iż usługa rzeczywiście była wykonywana.
Nie trzeba czekać na donos sąsiada
Kontrola nie musi wynikać ze zgłoszenia czy podejrzenia, iż właściciel nieruchomości pozbywa się ścieków nielegalnie.
To bardzo ważne.
Samorządy mają obowiązek przeprowadzania kontroli co najmniej raz na dwa lata.
Oznacza to, iż właściciel może zostać objęty kontrolą po prostu w ramach realizowanego przez gminę harmonogramu.
Nie musi wcześniej wydarzyć się nic podejrzanego.
Kara może wynieść 5000 zł
I tutaj dochodzimy do najważniejszej części.
Samorządy przypominają mieszkańcom, iż niewykonywanie obowiązków może skończyć się odpowiedzialnością.
Urząd Miasta i Gminy Sieniawa wskazuje wprost, iż brak podpisanej umowy lub utrudnianie przeprowadzenia kontroli podlega karze grzywny do 5000 zł.
Nie oznacza to oczywiście, iż każdy brak pojedynczego rachunku automatycznie powoduje nałożenie kary w maksymalnej wysokości.
5000 zł jest górną granicą grzywny, a nie automatycznym „mandatem za brak faktury”.
To rozróżnienie jest ważne.
Kontroler może nie przyjść do domu
Słowo „kontrola” może sugerować, iż urzędnik zawsze zapuka do drzwi i będzie chciał wejść na posesję.
Niekoniecznie.
Sposób prowadzenia kontroli zależy od konkretnego samorządu.
Dobrym przykładem ponownie są Mrozy. Tam urząd informuje, iż mieszkańcy będą otrzymywali pisma z wezwaniem do stawienia się w urzędzie z dokumentami.
W innych gminach procedura może wyglądać inaczej.
Dlatego właściciel nieruchomości powinien przede wszystkim sprawdzać komunikaty własnego urzędu gminy lub miasta.
Przydomowa oczyszczalnia również podlega sprawdzeniu
Częsty błąd polega na utożsamianiu całej akcji wyłącznie z kontrolami szamb.
Przepisy obejmują również właścicieli przydomowych oczyszczalni ścieków.
W takim przypadku kontrola dotyczy m.in. dokumentacji związanej z opróżnianiem osadnika instalacji.
Z obowiązku nie zwalnia więc samo zastąpienie tradycyjnego szamba przydomową oczyszczalnią.
Gminy muszą wiedzieć, gdzie znajdują się takie nieruchomości
Samorządy prowadzą również ewidencję.
Obejmuje ona zarówno zbiorniki bezodpływowe, jak i przydomowe oczyszczalnie ścieków.
Dzięki temu urząd może porównywać dane dotyczące nieruchomości z dokumentacją dotyczącą odbioru nieczystości.
Właściciele domów niepodłączonych do kanalizacji powinni więc szczególnie pilnować dokumentów potwierdzających wykonywanie tych obowiązków.
Najlepiej przygotować dokumenty wcześniej
Osoba posiadająca szambo albo przydomową oczyszczalnię powinna sprawdzić przede wszystkim, czy ma aktualną umowę z uprawnionym przedsiębiorcą oraz rachunki, faktury lub inne dowody potwierdzające odbiór nieczystości.
Nie warto czekać na pismo z urzędu.
Kontrole realizowane są w różnych terminach w zależności od gminy, ale sam ustawowy obowiązek ich prowadzenia ma charakter ogólnopolski.
A ponieważ gmina musi przeprowadzać je co najmniej raz na dwa lata, dla wielu właścicieli domów pytanie nie brzmi już „czy urząd może mnie skontrolować?”, ale raczej „kiedy przypadnie moja kolej?”

1 godzina temu














English (US) ·
Polish (PL) ·
Russian (RU) ·